

Archive for the 'Obserwacje – do wewnatrz' Category
Katarzyna gora i kamienie
Author: admin
Najpierw byla Gora. Gdyby nie to, ze byla prawdziwa gora, moznaby bylo pomylic ja z ogromnym zolwiem wygrzewajacym sie na sloncu.
Milion lat po tym jak powstala, do Gory przyszla Katarzyna. Na plecach niosla kamienie. Dzien i noc szla Katarzyna z kamieniami na plecach pod gore. Mijala barwne ogrody, lecz nie widziala ich. Mijaly ja cudnej urody ptaki, lecz nie slyszala ich. Kamienie ciazyly jej bardzo, coraz bardziej. I stalo sie tak, ze mogla albo pozbyc sie ich ciezaru albo stac sie jednym z nich. Katarzyna wahala sie, zamiast niej decyzje podjela Gora. Zatrzasla sie od srodka, grzmotnela – Katarzyna zrzuciala jeden kamien. Z kolejnymi wstrzasami spadaly kolejne, na koncu stoczyla sie Katarzyna. Twarda, kragla, zimna, u podnoza Gory.
read comments (0)Dwunasty maja
Author: admin
Kochany,
Jestem w drodze od tygodnia, a wydaje mi sie, ze moja podroz trwala cale zycie. Nie mam przy sobie plecaka, nie zmieniam miejsca pobytu, podrozuje z rozmowami nowopoznanych osob, ich marzeniami, nowymi jezykami, zapachami, widokami. jestem daleko od tego, co jest mi znane. Lapie dystans i siebie na tym, ze jak bumerang powracaja do mnie pytania na temat sensu tego, ze tutaj jestem, czego chce, dokad zmierzam. Slyszales o Tzalgienitach?To ludzie granicy, pomiedzy, zawsze w drodze, bez okreslonej tozsamosci, korzeni. Ja jestem zmiana, ja jestem Tzalgienita, choc nie mam imienia. Nie mam stalosci, ani odpowiedzi, same pytania.
Dalej, dalej, wzdluz, nie wglab. On y va! On y va!
Gdzie jest Dom? Gdzie jest nasz dom~kochany?
Tu i teraz
Author: admin
Bieganie w morze po uda
Ksiezyc jak bula
Ne gawarit pa ruski
Kopiemy doly
Krishnamurti
Sosajeti
Najpierw przeczytałam tekst. Później spłonęłam rumieńcem ze wstydu i ekscytacji.
Ze wstydu: jak to się stało, że odłożyłam na bok marzenie o byciu w drodze, zbawianiu świata i Izraelu? Jak to się stało, że podporządkowałam się strachowi i zapomniałam o tym, że mam ideały, a nie tylko tyłek, na którym mogę siedzieć?
Z ekscytacji: nie jest za późno! Jeszcze nie jest za późno! Jeszcze mam dwie nerki (!), jeszcze mam marzeni a i odwagę, by je spełniać.
Polecam tekst:
A jeszcze bardziej polecam podejmowanie prób w spełnianiu marzeń!
Mapa
Author: admin
Zanim powiem cokolwiek, muszę sobie popłakać. Jeszcze niedawno nie potrafiłam płakać. Krzyczałam oczami. Ocaliła mnie wyobraźnia.
Mam już za sobą kilka wcieleń: nastoletniego demona energetycznego, berlińskiej artystki, popołudniowej kochanki, umierającej i rodzinnej czarnej owcy. Miałam wszystko i nie zwariowałam. Teraz nie mam nic i odchodzę od zmysłów.
Czarna dziura
Zimą miałam kryzys. Czułam się samotna, ale to łączyło się to z innymi sprawami niż seks – z sytuacją w rodzinie, w mojej grupie. Nie dostałyśmy dotacji, nie rozpoczęliśmy pracy nad projektem. Przestałam wychodzić z domu, nie kontaktowałam się z nikim. Nikomu nie mówiłam, że jest źle. Zaczęłam kisić się w sobie, czekając aż ktoś mnie z tego kiszenia wyciągnie. Piekielnie potrzebowałam, żeby ktoś mi powiedział, że jestem potrzebna. Chciałam, żeby ktoś się mnie zainteresował, ale nie potrafiłam się o to zainteresowanie upomnieć. To trzeba umieć komunikować. A ja nie umiałam i siedziałam w mojej czarnej dziurze przez 3 miesiące. Czy naprawdę trzeba wchodzić do czarnej dziury, żeby odnaleźć światełko w tunelu?
Po trzech miesiącach okazało się, że jak zaczynam mówić, że mam doła, to ci ludzie się znajdują, telefon jednak dzwoni.
Mam koleżankę, ona nie ma żadnych załamań jeśli o to chodzi. Raczej popada w wściekłość. Wtedy wyzywa ludzkość od bandy idiotów i jej przechodzi.
Seks
Martwi mnie moje obecne życie seksualne. Albo raczej jego brak. Kiedy zbliżają się dni płodne, dostaję kota. Wczoraj na przykład pojechałam na imprezę o godzinie drugiej w nocy, taka miałam chcicę. Znajomi mówią mi: „Tobie tyka zegar biologiczny, wiesz o tym?”. I co ja mam im powiedzieć. Dobrze, to ja pójdę i się zapłodnię?
Mam za sobą kilka związków. Ten najbardziej egzotyczny, to chyba ten z frankfurdzkim lewakiem bankowcem. Chodził do pracy w garniturze, a potem wracał i przebierał się w skórę i jechaliśmy na imprezy do squatów albo rzucanie czymś w neonazistów. Intrygował mnie. Miałam też takiego chłopaka, od którego dostałam halkę z epitafium – długa, czarna, a na niej wymalowane seledynową niezmywalna farbą jego epitafium, w którym pisze, że umarł z miłości do mnie. Był też lekarz, który leczył mojego raka i złamane serce. Byliśmy razem dwa lata. Miał być na zawsze.
Dom
Idealny plan na życie według mojej ciotki, to: idziesz na studia, tam znajdujesz męża, , na ostatnim roku zachodzisz w ciąże. I tak w wieku 25 lat masz pełnie szczęścia i uznanie społeczeństwa: mąż, dziecko i dyplom. To że ktoś wybiera inaczej, oznacza, że nie jest normalny. I ja znam parę takich „nienormalnych” – niedospane, sfrustrowane, wszechstronnie nieogranie, bez męża i dziecka, z kilkoma dyplomami i po trzydziestce.
Ja, nigdy nie bawiłam się w dom. Swoim lalkom na przykład urywałam głowy, żeby zobaczyć co jest w środku.
Teraz z moim mieszkaniu jest tylko materac i kilka kartonowych pudeł, których chyba nigdy nie rozpakuję. Czy wyobrażam sobie faceta w moim domu na stałe? No nie, nie wyobrażam sobie. Nie wyobrażam sobie. Za mało miejsc a zostałoby u mnie dla mnie.
Ulica
Kiedy mieszkałam w Londynie, codziennie mijałam „naszego” transwestytę. Miał 190 cm wzrostu, krótka spódniczkę i bardzo umięśnione nogi. Spotykałam go w sklepie, kiosku, kawiarni – żadnych uśmieszków, chichotów i pokazywania palcami. Prawdziwa tolerancja?
Koleżanka w Szwecji pisze książki o gejach, a w Polsce? Kilka dni temu byłam w księgarni, gdzie na półce z książeczkami dla dzieci znalazłam przyzwoicie wydaną nowość opatrzoną ostrzeżeniem jak na paczce papierosów: Minister zdrowia ostrzega: Treść tej książki może naruszyć uczucia religijne”. A ja się pytam, co w edukacyjnej książeczce pt. : „Wielka księga cipek” może obrażać uczucia religijne?
Praca
Kiedy byłam mała, chciałam być Tarzanem. Nawet próbowałam jeść surowe mięso, które mam przygotowywała na kotlety. Szybko mi przeszło.
Na studiach zaczęłam pracować, ale nie dokończyłam dyplomu. Dopiero niedawno postanowiłam sobie, że muszę coś w życiu skończyć, studia na przykład. A przecież nie jestem już pierwszej świeżości.
W mojej pracy inspirują mnie podróże. Kilka lat temu pojechałam do Afryki. Uderzył mnie widok żon idących parę kroków za mężami. Ta wyprawa była zapłonem do projektu. Jednym z wielu.
Wspomnienia
Mam trzy starsze siostry. Najstarsza jest mądra, druga niezwykle pracowita, a trzecia piękna. Ja, czwarta z kolei, wyróżniam się tym, że notorycznie płaczę. Oprócz tego ciągle zmieniam miejsca zamieszkania, a kiedy byłam mała prześladowała mnie wizja wielkiej zniekształconej łapy, która chwyta mnie za nogę, kiedy idę do sypialni.
Kółko
Płacze
“Co się stało…” powstało jako forma zabawy z tekstem drukowanym. Cały materiał jest absolutnym plagiatem cudzych żyć, najczęściej osób, których nie znam. To wersja pierwsza, skrócona.
Bogini Seksu się śmieje
Author: admin
Clarissa Pinkola Estes w książce „Biegnąca z wilkami” wydobyła na światło (co)dzienne pamięć o bogince, z którą łączy nas wiele, a dzieli brak wiedzy o jej istnieniu. Baubo – elle habla por en medio en las piernat (ta, która przemawia spomiędzy nóg), to bogini, która przypomina nam o radości życia pochodzącej z czynności znanej każdej z nas, jeżeli nie z autopsji, to z obserwacji, sztuki czy wyobrażeń. Chodzi o śmiech, lecz nie ten, który pojmowany jest przez amerykańskich naukowców jako „społeczny klej”, a ten, od którego pęka brzuch i trzęsą się piersi. A o taki łatwo nie jest. Kobiety powinny raczej wstydzić się swej śmiałości w okazywaniu dzikiej radości, gdyż jak wiadomo kobieta piękną winna być, nie śmieszną. „Panie stosują uśmiech jako rodzaj „społecznego lubrykatu”- wyjaśnia Robert Provine – W ten sposób próbują łagodzić obyczaje i cywilizować męską agresję”. Dlatego śmieją się półgębkiem, tajemniczo, ewentualnie chichoczą, bo przecież „śmianie się całą gębą jest u kobiet nie tylko niewłaściwe, ale, co gorsza, PODEJRZANE.” W głos śmiać się mogą stare wiedźmy, te głupie, a już na pewno te bezczelne i prawdopodobnie, te z brzuchami, mniej lub bardziej zaokrąglonymi. I nawet jeśli do tej pory tliła się w Tobie chęć śmiechu perlistego, to przecież brzucha już nie chcesz. Każdy przecież wie, że w cenie brzuch płaski niczym deska, który w wielu przypadkach, okupiony jest wysiłkiem jego wciągania. A za tym idzie – zgniatanie i maltretowanie narządów wewnętrznych umieszczonych w miednicy, w tym przepony odpowiedzialnej za oddech, tym samym mocny, zdrowy śmiech.
Wróćmy jednak do Baubo, która jej podobnym brzuchatym i cycatym boginiom miała cudowną zdolność rozluźniania tego, co za ciasne i krępujące za pomocą daru wprowadzania ciała w stan ożywienia na poziomie fizycznym, za pomocą śmiechu. Jak pisze Pinkola Estes „Śmiech jest ukrytą stroną kobiecości seksualności, jest fizyczny, elementarny, żywiołowy, ożywczy i pobudzający. To radosna zmysłowość, która jest święta, jest uzdrawiająca. Budzi z uśpienia ciało i emocje. Jest pełna seksu, ale nie jest jednowymiarowa. To seksualność kobiety w najbardziej spontanicznej postaci”. Zatem, śmiech, to nie tylko lepsza praca układu krążenia, doskonała wentylacja płuc, dotlenienie krwi, większa produkcja endorfin, skuteczniejszy układ odporności, ale i czysta przyjemność! Dlatego, drogie kobiety, pozostało mi tylko powtórzenie za Wojciechem Eichelbergerem: „tańczcie, rechoczcie i śmiejcie się do rozpuku. Tarzajcie się i pękajcie i sikajcie ze śmiechu. Niech wam przepona furkocze jak bojowy sztandar na wietrze i niech wam się brzuchy trzęsą jak szalone. Świat będzie od tego lepszy.” Na zdrowie.
P.S. Aby dopełnić opowieść, należy przybliżyć kontekst mocy działania Bogini Baubo:
Baubo – to starogrecka bogini obsceniczności. Pojawia się w kontekście historii Demeter, która po stracie swojej ukochanej córki Persefony, rozpaczliwie miota się po świecie, błagając bogów o litościwe przywrócenie jej córki. Kiedy jej nawoływania nie przynoszą skutku, pogrążona w rozpaczy przeklina ziemie, która od tamtego momentu przestaje rodzić, a sama Demeter błaga o śmierć. Brudna, zbolała, trafia do wioski, gdzie nikt jej nie zna. I wtedy na jej drodze pojawia się boginka Baubo, która zaczyna przed nią tańczyć, wprawiając w ruch biodra i piersi, naśladując akt miłosny. Po obscenicznym tańcu Baubo opowiada Demeter rubaszne historyjki, w czasie których bogini zaczyna się lekko uśmiechać na samym początku, później chichotać, aby zakończyć śmiechem prosto z brzucha. Śmiech wydobył Demeter z rozpaczy i dał jej siłę do dalszych poszukiwań, które zakończyły się zwróceniem Persefony matce. Cały świat na nowo zaczął rodzić.
Cztery żywioły
Author: admin
Katarzyna z ognia
Katarzyna z wody
Katarzyna z powietrza
Katarzyna z ziemii
Dziś Katarzyna z ognia zjada wszystkie pozostałe Katarzyny.
Czas = bezczas?
Author: admin
Istotą buddyzmu jest chodzenie po klindze Teraźniejszości.
Sufi jest synem teraźniejszości. Przeszłość i przyszłość zasłaniają nam Boga; spal je żywym ogniem (Rumi).
Mistrz Ekchart: “To właśnie czas nie dopuszcza do nas światła. Nic tak jak on nie stoi Bogu na zawadzie”.
Na deser w Biblii: “Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, on bowiem sam zadba o swoje własne sprawy”.
Tolle pisze, że czas to ciężka i niebezpieczna choroba umysłowa.
Pisze też, że aby się z niej wyzwolić należy ćwiczyć chodzenie po klindze Teraźniejszości. Dodam pytanie: czy być może tak, że wyzwolenie przyjdzie przez zmysły (Tybetańska koncepcja soteriologiczna)?
E.Tolle pisze:
“W pełni wykorzystuj swoje zmysły. Bądź tam, gdzie jesteś. Rozejrzyj się. Nie interpretuj, tylko po prostu patrz. Zobacz światło, kształty, barwy, faktury. Uświadom sobie milczącą obecność każdej rzeczy. Uświadom sobie przestrzeń, dzięki której wszystko istnieje. Posłuchaj dźwięków, nie oceniaj ich. Posłuchaj ciszy, ukrytej pod dźwiękami. Dotknij jakiegoś przedmiotu – obojetnie jakiego – i rozpoznaj w nim Istnienie. Obserwuj rytm swojego oddechu; poczuj, jak powietrze wpływa i wypływa, poczuj w ciele energię życiową. Pozwól wszystkiemu po prostu być, w tobie samym i na zewnątrz”.
Dodatkowym ćwiczeniem jest czytanie tego wpisu na przekór liniowemu pojmowaniu czasu. Sprawdźcie. Szaleństwo?
“Sytuacja życiowa trwa w czasie. Zycie istnieje teraz”.
Sen mara
Author: admin
Wspinamy się wąską, górską ścieżką. Po chwili mijamy jakieś wiejskie zabudowania, jakaś kobieta krzyczy w dziwnym języku. Patrzę w górę, w zagrodzie dla zwierząt, przebudowanej na otwarty basen, skaczą delfiny.
