Kalendarz

February 2012
M T W T F S S
« Jan    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  

Wolontariat w Tarnowie? Nie, dziękuję.


Na fali frustracji wynikającej z betonowych warunków życia w Tarnowie, publikuję to, czego mi nigdzie nie chcą opublikować.

Według badań Stowarzyszenia Klon/Jawor tylko około 16 % Polaków włączyło się na przestrzeni ostatnich lat w działanie na rzecz społeczności lokalnej. To mało. Jeśli chodzi o zaangażowanie w wolontariat, jesteśmy w ogonie wśród innych narodów europejskich.  Śmiem twierdzić,  że w rankingu zaangażowania w działania społeczne polskich miast, Tarnów, ledwo trzyma się ostatnich włosków na ogonie istoty rzeczy – budowania w oparciu o zaufanie społeczne otwartych postaw obywatelskich. Ale…dlaczego?

Proste! „Wolontariat jest dla frajerów”. Poza tym, „nie mam czasu”, „nie interesuję się tym”, „nikt mnie o to nie poprosił”, „muszę zatroszczyć się przede wszystkim o siebie i rodzinę”, „nie sądzę, żebym miał/a coś do zaoferowania”, „nawet nie wiem, gdzie miałbym się zgłosić”.

Źródła braku zaufania i zainteresowania taką formą aktywności społecznej doszukiwałabym się w negatywnym wizerunku wolontariatu w naszym mieście, lub co gorsza, jego braku.

Rozumiem, czarny PR dobrowolnego działania na rzecz innych zdaję się zmieniać tylko tło społeczno-historyczne. To przecież podejrzane: najpierw osławiony czyn społeczny na tle sierpu i młotu, obecnie alternatywa dla naiwnych, na tle czarnych nastrojów ludzi. Brakuje pozytywnych wzorców „z góry” (gdzie wolontariat w strategii miasta? Instytucje odpowiedzialne za sieciowanie wolontariuszy?), śladowe zaangażowanie w ideę organizacji pozarządowych ,  brak świadomości  korzyści płynących z podjęcia pracy jako wolontariusz i krótkowzrocznego w swojej naturze pytania: „No dobra, ale co ja z tego będę miał?”. Fakt, pieniądz żaden, perspektywa zatrudnienia nikła, wątpliwy prestiż i stygmat tego, „co orobi się za nic, czyli, że frajer”.

Za nami siódmy miesiąc obchodów Europejskiego Roku Wolontariatu. W Tarnowie – hucznie obchodzony przez rozśpiewanych i roztańczonych przedszkolaków i nieco starszych kolegów z piaskownicy.  Owszem, jako pracownik organizacji pozarządowej, wolontariuszka krakowskich instytucji, świadoma mieszkanka Tarnowa i regularny podatnik, chętnie bym potańczyła, ale w trochę  innej kategorii wiekowej, przyjmując bardziej odważne figury, nie trzymając się sztywnej ramy myślenia „o tym, no, jak to się nazywa”? W o l o n t a r i a c i e.

Leave a Reply

*