Mialam sen:
W tureckim autobusie: wybieram miejsce przy wyjsciu. Jest sloneczny, jesienny poranek. Na kolejnym przystanku wsiadaja uczniowie jadacy do szkoly i niski mezczyzna w dlugim brazowym plaszczu, z kapturem zakrywajacym twarz. Kiedy staje obok mnie wyczuwam zle wibracje, niewielka sylwetka ma w sobie cos zwierzecego, niepokojacego. Kiedy wstaje zeby skasowac bilet, na moje miejsce wskakuje dziewczyna ludzaco podobna do mnie. Typ zwierzecy przysiada obok niej. Ja stoje przy kasowniku, obserwuje rozwoj sytuacji z pewnej odleglosci. Po chwili widze jak on wyciaga noz i dwukrotnie wbija w jej cialo. Ona – nieruchoma, noz - upada na podloge.
Wiec: ZMIANY, ZMIANY, ZMIANY.
Nie tylko ze Turcja, nie tylko ze wedrowka, nowe lady, nowi ludzie, wyzwania, ale NOWA ja. TU LABEDZ, jesli nie zmieniony, to na pewno gotowy na NOWE!
Drogi Łabędziu, a ja początkowo nie przeczytałam pierwszej linijki( że to sen).. kurcze..ściskam mocno!!pisz, pisz, pisz-czytam chciwie, łapczywie:)