This entry was posted on Monday, November 9th, 2009 at 10:19 pm and is filed under Wycieczki. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.


Georgia on my mind, vol.1, od konca.
“Eta Gruzjaaa! Oopaa!” To Mebuka. Z wielkim kielichem wypelnionym po brzegi domowym winem Giergoja konczy kolejny toast. Siup po naszemu i Gruzja jest juz pijana na calego.
Tak bylo wczoraj, dzisiaj powrot do Turcji.
Marszrutka wypelniona ludzmi do ostatniego wolnego centymetra pedzi gruzinska autostrada. Mezczyzni pala papierosy, kobiety ziewaja patrzac na palacych mezczyzn, z glosnikow dudni rosyjskiegi disco. Mijamy wozy zaladowane kapusta, niezliczona ilosc pasacych sie przy/ lub na drodze krow, mandarynkowe gory przydroznych stoisk, grupki babuszek z nie-wiadomo-czym w torbach w krate. W mikrobusie obok rytmicznie powtarzajacych sie dzwiekow rosyjskiej muzyki rozrywkowej dodatkowa nuta: skrzypiacych skorzanych kurtek pasazerow. Na dziesieciu, piec w skorzanej kurtce. Na dziesieciu, dziesiec z twarza wyrazajaca pewnego rodzaju smutek, melancholie, obojetnosc, zmeczenie, ale i fantazje. Na dziesieciu, dwoch wysiada tuz przy granicy gruzinsko – tureciej: to ja i Edvardas. Wracamy do domu.
Leave a Reply
