Archive for November, 2009

11 9th, 2009

“Eta Gruzjaaa! Oopaa!” To Mebuka. Z wielkim kielichem wypelnionym po brzegi domowym winem Giergoja konczy kolejny toast.  Siup po naszemu  i Gruzja jest juz pijana na calego.

Tak bylo wczoraj, dzisiaj powrot do Turcji.

Marszrutka wypelniona ludzmi do ostatniego wolnego centymetra pedzi gruzinska autostrada. Mezczyzni pala papierosy, kobiety ziewaja patrzac na palacych mezczyzn, z glosnikow dudni rosyjskiegi disco. Mijamy wozy zaladowane kapusta, niezliczona ilosc pasacych sie przy/ lub na drodze krow, mandarynkowe gory przydroznych stoisk, grupki babuszek z nie-wiadomo-czym w torbach w krate. W mikrobusie obok rytmicznie powtarzajacych sie dzwiekow rosyjskiej muzyki rozrywkowej dodatkowa nuta: skrzypiacych skorzanych kurtek pasazerow. Na dziesieciu, piec w skorzanej kurtce. Na dziesieciu, dziesiec z twarza wyrazajaca pewnego rodzaju smutek, melancholie, obojetnosc, zmeczenie, ale i fantazje. Na dziesieciu, dwoch wysiada tuz przy granicy gruzinsko – tureciej: to ja i Edvardas. Wracamy do domu.



MiRIZEry

Author: labedz
11 9th, 2009

Tak bylo na samym poczatku. Pierwszego dnia, przemoczona do ostatniej suchej nitki, bez mieszkania, bez  znajomosci tureckiego i osadzona jako niemoralna, bo z bojfriendem, siadla i narysowala. Tego dnia na plazy hasaly szczury a Arat byl bardzo daleko. Tego dnia bog czarnej mysli zeslal nam nowe slowo, ktore od tamtej pory uzywamy i w kontekscie placzu i smiechu i wszechogarniajacego nas absurdu na ziemi rizenskiej: MIRIZERY <ang. misery – nedza, meka, nieszczescie>



Szok!

Author: labedz
11 7th, 2009

Oberg wymienia cztery fazy procesu adaptacji kulturowej:

1. Miesiac miodowy; jest to etap fascynacji nowa kultura. Jestesmy wówczas  zazwyczaj grzeczni i uprzejmi dla napotykanych obcych, w których niemal  wszystko nas zachwyca. Jezeli nas wyjazd jest na tyle krótki, ze konczy sie na  tym etapie, doswiadczamy wylacznie milych stron podrózowania, wracamy do domu z  pozytywnym obrazem kraju nas goszczacego  oraz jego mieszkanców i tak tez sie o  nich wypowiadamy.

* “Och! jak tu pieknie! Jakie cudowne zapachy! Widziales? Kobieta w burce! Ile ludzi! Dziekuje, prosze, zawsze, teraz, tutaj, najlepsze”.

2. Szok kulturowy; na tym etapie zaczynamy borykac sie z prawdziwymi warunkami  zycia na obczyznie, co powoduje bardzo silne reakcje stresowe. W wyniku tego  moga pojawic sie wrogie i agresywne zachowania w stosunku do kraju goszczacego.  Bardzo duzy wplyw na te sytuacje maja klopoty jezykowe.  Za zle samopoczucie i  frustracje osoby przechodzace ten etap obwiniaja zazwyczaj swoich gospodarzy,  których postrzegaja stereotypowo szukajac wsparcia w rodakach i znajomych spoza kultury.

* “Niech to szlag, nikt mnie nie rozumie, czemu oni sie tak na mnie gapia? Znowu herbata? Nie, nie chce zebys mnie calowal na przywitanie, pozegnanie. Dlaczego ona tak za nim, a on przed nia? Gdzie sa kobiety, Ozan? Kobiety, no, w domu, piora, gotuja, dzieci wychowuja. Nie chce, nie ide, nie lubie, wez przestan, do you speak english?”

3. Ozywienie; ten etap wiaze sie z poprawa ogólnego stanu osoby goszczacej.  Znajomosc jezyka jest coraz lepsza, powraca tez utracona na poprzednim etapie  wiara w siebie i mozliwosc poradzenia sobie nawet w najtrudniejszych sytuacjach  bez wsparcia ze strony innych. Wciaz oczywiscie pojawiaja sie pewne trudnosci,  radzimy sobie jednak z nimi, czujemy sie silniejsi, wraca nam dobry nastrój,  poprawia sie tez nasza opinia o gospodarzach.

*Gunaydin! Nasilsin? Tureckie disco – czemu nie? Horon? Jesli znajde czas. Rozumiem, nie ma sprawy. Dobra, to chodzmy na herbate. Ide do domu. Caluje na pozegnanie, na przywitanie.

4. Dopasowanie; ma ono miejsce wówczas, gdy zaczynamy akceptowac obyczaje kraju goszczacego, jego wartosci, normy, obyczaje i odbierac je po prostu jako inny  sposób zycia, co nie znaczy ze gorszy. Znikaja irracjonalne leki, stajemy sie  pewnymi siebie, efektywnie dzialajacymi ludzmi. Jesli na tym etapie zdecydujemy  sie powrócic do ojczyzny, mozemy nawet tesknic za krajem, który opuscilismy.

??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????



Hallo hallo Tu Labedz!

Author: admin
11 7th, 2009

Mialam sen:

W tureckim autobusie: wybieram miejsce przy wyjsciu. Jest sloneczny, jesienny poranek. Na kolejnym przystanku wsiadaja uczniowie jadacy do szkoly i niski mezczyzna w dlugim brazowym plaszczu, z kapturem zakrywajacym twarz. Kiedy staje obok mnie wyczuwam  zle wibracje, niewielka sylwetka ma w sobie cos zwierzecego, niepokojacego. Kiedy wstaje zeby skasowac bilet, na moje miejsce wskakuje dziewczyna ludzaco podobna do mnie. Typ zwierzecy przysiada obok niej. Ja stoje przy kasowniku, obserwuje rozwoj sytuacji z pewnej odleglosci. Po chwili widze jak on wyciaga noz i dwukrotnie wbija w jej cialo. Ona – nieruchoma, noz -  upada na podloge.

Wiec: ZMIANY, ZMIANY, ZMIANY.

Nie tylko ze Turcja, nie tylko ze wedrowka, nowe lady, nowi ludzie, wyzwania, ale NOWA ja. TU LABEDZ, jesli nie zmieniony, to na pewno gotowy na NOWE!