Kalendarz

January 2012
M T W T F S S
« Nov    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
01 26th, 2012

Clarissa Pinkola Estes w  książce „Biegnąca z wilkami” wydobyła na światło (co)dzienne pamięć o bogince, z którą łączy nas wiele, a dzieli brak wiedzy o jej istnieniu. Baubo – elle habla por en medio en las piernat (ta, która przemawia spomiędzy nóg), to bogini, która przypomina nam o radości życia pochodzącej z czynności znanej każdej z nas, jeżeli nie z autopsji, to z obserwacji, sztuki czy wyobrażeń. Chodzi o śmiech, lecz nie ten, który pojmowany jest przez amerykańskich naukowców jako „społeczny klej”, a ten, od którego pęka brzuch i trzęsą się piersi. A o taki łatwo nie jest. Kobiety powinny raczej wstydzić się swej śmiałości w okazywaniu dzikiej radości, gdyż jak wiadomo kobieta piękną winna być, nie śmieszną. „Panie stosują uśmiech jako rodzaj „społecznego lubrykatu”-  wyjaśnia Robert Provine – W ten sposób próbują łagodzić obyczaje i cywilizować męską agresję”. Dlatego śmieją się półgębkiem, tajemniczo, ewentualnie chichoczą, bo przecież „śmianie się całą gębą jest u kobiet nie tylko  niewłaściwe, ale, co gorsza, PODEJRZANE.” W głos śmiać się mogą stare wiedźmy, te głupie, a już na pewno te bezczelne i prawdopodobnie, te z brzuchami, mniej lub bardziej zaokrąglonymi. I nawet jeśli do tej pory tliła się w Tobie chęć  śmiechu perlistego, to  przecież brzucha już nie chcesz. Każdy przecież wie, że w cenie brzuch płaski niczym deska, który w wielu przypadkach, okupiony jest wysiłkiem jego wciągania. A za tym idzie – zgniatanie i maltretowanie narządów wewnętrznych umieszczonych w miednicy, w tym przepony odpowiedzialnej za oddech, tym samym mocny, zdrowy śmiech.

Wróćmy jednak do Baubo, która jej podobnym brzuchatym i cycatym boginiom miała cudowną zdolność rozluźniania tego, co za ciasne i krępujące za pomocą daru wprowadzania ciała w stan ożywienia na poziomie fizycznym,  za pomocą śmiechu. Jak pisze Pinkola Estes „Śmiech jest ukrytą stroną kobiecości seksualności, jest fizyczny, elementarny, żywiołowy, ożywczy i pobudzający. To radosna zmysłowość, która jest święta, jest uzdrawiająca. Budzi z uśpienia ciało i emocje. Jest pełna seksu, ale nie jest jednowymiarowa. To seksualność kobiety w najbardziej spontanicznej postaci”. Zatem, śmiech, to nie tylko lepsza praca układu krążenia, doskonała wentylacja płuc, dotlenienie krwi, większa produkcja endorfin, skuteczniejszy układ odporności, ale i czysta przyjemność! Dlatego, drogie kobiety, pozostało mi tylko powtórzenie za Wojciechem Eichelbergerem: „tańczcie, rechoczcie i śmiejcie się do rozpuku. Tarzajcie się i pękajcie i sikajcie ze śmiechu. Niech wam przepona furkocze jak bojowy sztandar na wietrze i niech wam się brzuchy trzęsą jak szalone. Świat będzie od tego lepszy.” Na zdrowie.

P.S. Aby dopełnić opowieść, należy przybliżyć kontekst mocy działania Bogini Baubo:

Baubo – to starogrecka bogini obsceniczności. Pojawia się w kontekście historii Demeter, która po stracie swojej ukochanej córki Persefony, rozpaczliwie miota się po świecie, błagając bogów o litościwe przywrócenie jej córki. Kiedy jej nawoływania nie przynoszą skutku, pogrążona w rozpaczy przeklina ziemie, która od tamtego momentu przestaje rodzić, a sama Demeter błaga o śmierć. Brudna, zbolała, trafia do wioski, gdzie nikt jej nie zna. I wtedy na jej drodze pojawia się boginka Baubo, która zaczyna przed nią tańczyć, wprawiając w ruch biodra i piersi, naśladując akt miłosny. Po obscenicznym tańcu Baubo opowiada Demeter rubaszne historyjki, w czasie których bogini zaczyna się lekko uśmiechać na samym początku, później chichotać, aby zakończyć śmiechem prosto z brzucha. Śmiech wydobył Demeter z rozpaczy i dał jej siłę do dalszych poszukiwań, które zakończyły się zwróceniem Persefony matce. Cały świat na nowo zaczął rodzić.



Nowe wykrzyknik

Author: admin
11 4th, 2011

- [...] za dużo się zastanawiasz, a potem nic nie robisz.
- Wierzę w zasadę, że namysł musi poprzedzać działanie [...].
- Wierzysz w zasadę… [...] Ależ skomplikowane… Ty jesteś jak świadek, jak taki, co idzie do muzeum i patrzy na obrazy. To znaczy, że obrazy są tutaj, a ty jesteś w muzeum, równocześnie daleko i blisko. [...] Myślisz, że jesteś w tym pokoju, ale nie jesteś. Patrzysz na pokój, ale cię w nim nie ma.

To już koniec pisania tutaj.

Po namyśle, postanowiłam zakończyć namyślanie się, a rozpocząć działanie.

Uważajcie na siebie i swoje szczęście i swoje (dziwne, najpierw napisałam “słoje”, później “woje”, dopiero na końcu “swoje”) NERKI!:)

 



O metodzie:
Warsztaty tańca: praktyka tanca swobodnego: 4 żywioły

Spotkanie ze swoim ciałem, ruchem, czuciem, ekspresją, emocjonalnością.

… Swobodny, intuicyjny taniec ma na celu integrację reakcji fizycznych i
psychicznych, uczy obserwacji ciała, niwelowania stresu, uwalniania napięć
i akceptowania emocji. Zaprasza do wyrażania siebie poprzez ruch.

4 żywioły posłużą nam jako archetypy, które poprowadzą nas przez
ciało, w poszukiwaniu swojego tańca, nowego ruchu, a równocześnie
różnych odcieni emocji, uczuć, potrzeb i jakości w życiu…

Taniec zainicjuje przede wszystkim wewnętrzne odczuwanie siebie,
przestrzeni, w której się znajdziemy a także muzyka, delikatne prowadzenie
i wizualizacje oraz ćwiczenia pobudzające energię w poszczególnych
partiach ciała. Będzie to wyjątkowa okazja do transformacji i wyrażenia w
ruchu przeżyć towarzyszących praktyce jogi, także tych starych,
zakrzepłych przyniesionych z domu historii.

Prowadzi: Ania Dymarczyk (więcej o Ani: http://szkolajogi.com/nauczyciele
http://www.ananda.com.pl/ananda_cms/index.php?option=com_content&task=view&id=86&Itemid=37)

Miejsce: Tarnowskie Centrum Jogi 27

Czas: 8.10.2011 17-19

Koszt: 20 zł (płatne na miejscu)
Zapisy: labedzkatarzyna@gmail.com i telefonicznie 5086969639 do 7.10.2011r.- ILOŚĆ MIEJSC OGRANICZONA



Cztery żywioły

Author: admin
09 22nd, 2011

Katarzyna z ognia

Katarzyna z wody

Katarzyna z powietrza

Katarzyna z ziemii

Dziś Katarzyna z ognia zjada wszystkie pozostałe Katarzyny.



Pustynia

Author: admin
09 15th, 2011

http://www.youtube.com/watch?v=Tm4BrZjY_Sg&feature=related

“On the first part of the journey I was looking at all the life
There were plants and birds and rocks and things
There was sand and hills and rings
The first thing I met was a fly with a buzz
And the sky with no clouds
The heat was hot and the ground was dry
But the air was full of sound

I’ve been through the desert on a horse with no name
It felt good to be out of the rain
In the desert you can remember your name
‘Cause there ain’t no one for to give you no pain
La, la, la, la, la, la, la, la, la
La, la, la, la, la, la, la, la, la

After two days in the desert sun my skin began to turn red
After three days in the desert fun I was looking at a river bed
And the story it told of a river that flowed
Made me sad to think it was dead

You see I’ve been through the desert on a horse with no name
It felt good to be out of the rain
In the desert you can remember your name
‘Cause there ain’t no one for to give you no pain
La, la, la, la, la, la, la, la, la
La, la, la, la, la, la, la, la, la

After nine days I let the horse run free ’cause the desert had turned to sea
There were plants and birds and rocks and things
There was sand and hills and rings
The ocean is a desert with its life underground
And a perfect disguise above
Under the cities lies a heart made of ground
But the humans will give no love

You see I’ve been through the desert on a horse with no name
It felt good to be out of the rain
In the desert you can remember your name
‘Cause there ain’t no one for to give you no pain
La, la, la, la, la, la, la, la, la
La, la, la, la, la, la, la, la
La, la, la, la, la, la, la, la”



Czas = bezczas?

Author: admin
09 15th, 2011

Istotą buddyzmu jest chodzenie po klindze Teraźniejszości.

Sufi jest synem teraźniejszości. Przeszłość i przyszłość zasłaniają nam Boga;  spal je żywym ogniem (Rumi).

Mistrz Ekchart: “To właśnie czas nie dopuszcza do nas światła. Nic tak jak on nie stoi Bogu na zawadzie”.

Na deser w Biblii: “Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, on bowiem sam zadba o swoje własne sprawy”.

 

Tolle pisze, że czas to ciężka i niebezpieczna choroba umysłowa.

Pisze też, że aby się z niej wyzwolić należy ćwiczyć chodzenie po klindze Teraźniejszości. Dodam pytanie: czy być może tak, że  wyzwolenie przyjdzie przez zmysły (Tybetańska koncepcja soteriologiczna)?

E.Tolle pisze:

“W pełni wykorzystuj swoje zmysły. Bądź tam, gdzie jesteś. Rozejrzyj się. Nie interpretuj, tylko po prostu patrz. Zobacz światło, kształty, barwy, faktury. Uświadom sobie milczącą obecność każdej rzeczy. Uświadom sobie przestrzeń, dzięki której wszystko istnieje. Posłuchaj dźwięków, nie oceniaj ich. Posłuchaj ciszy, ukrytej pod dźwiękami. Dotknij jakiegoś przedmiotu – obojetnie jakiego – i rozpoznaj w nim Istnienie. Obserwuj rytm swojego oddechu; poczuj, jak powietrze wpływa i wypływa, poczuj w ciele energię życiową. Pozwól wszystkiemu po prostu być, w tobie samym i na zewnątrz”.

Dodatkowym ćwiczeniem jest czytanie tego wpisu na przekór liniowemu pojmowaniu czasu. Sprawdźcie. Szaleństwo?

“Sytuacja życiowa trwa w czasie. Zycie istnieje teraz”.



Sen mara

Author: admin
09 5th, 2011

Wspinamy się wąską, górską ścieżką. Po chwili mijamy jakieś wiejskie zabudowania, jakaś kobieta krzyczy w dziwnym języku. Patrzę w górę, w zagrodzie dla zwierząt, przebudowanej na otwarty basen,  skaczą delfiny.

 

 



W Zwierciadle

Author: admin
08 30th, 2011

 

Nikt nie może nigdzie dojść, jeśli skądś nie odszedł”.*

 

* John Updike



08 17th, 2011

Na fali frustracji wynikającej z betonowych warunków życia w Tarnowie, publikuję to, czego mi nigdzie nie chcą opublikować.

Według badań Stowarzyszenia Klon/Jawor tylko około 16 % Polaków włączyło się na przestrzeni ostatnich lat w działanie na rzecz społeczności lokalnej. To mało. Jeśli chodzi o zaangażowanie w wolontariat, jesteśmy w ogonie wśród innych narodów europejskich.  Śmiem twierdzić,  że w rankingu zaangażowania w działania społeczne polskich miast, Tarnów, ledwo trzyma się ostatnich włosków na ogonie istoty rzeczy – budowania w oparciu o zaufanie społeczne otwartych postaw obywatelskich. Ale…dlaczego?

Proste! „Wolontariat jest dla frajerów”. Poza tym, „nie mam czasu”, „nie interesuję się tym”, „nikt mnie o to nie poprosił”, „muszę zatroszczyć się przede wszystkim o siebie i rodzinę”, „nie sądzę, żebym miał/a coś do zaoferowania”, „nawet nie wiem, gdzie miałbym się zgłosić”.

Źródła braku zaufania i zainteresowania taką formą aktywności społecznej doszukiwałabym się w negatywnym wizerunku wolontariatu w naszym mieście, lub co gorsza, jego braku.

Rozumiem, czarny PR dobrowolnego działania na rzecz innych zdaję się zmieniać tylko tło społeczno-historyczne. To przecież podejrzane: najpierw osławiony czyn społeczny na tle sierpu i młotu, obecnie alternatywa dla naiwnych, na tle czarnych nastrojów ludzi. Brakuje pozytywnych wzorców „z góry” (gdzie wolontariat w strategii miasta? Instytucje odpowiedzialne za sieciowanie wolontariuszy?), śladowe zaangażowanie w ideę organizacji pozarządowych ,  brak świadomości  korzyści płynących z podjęcia pracy jako wolontariusz i krótkowzrocznego w swojej naturze pytania: „No dobra, ale co ja z tego będę miał?”. Fakt, pieniądz żaden, perspektywa zatrudnienia nikła, wątpliwy prestiż i stygmat tego, „co orobi się za nic, czyli, że frajer”.

Za nami siódmy miesiąc obchodów Europejskiego Roku Wolontariatu. W Tarnowie – hucznie obchodzony przez rozśpiewanych i roztańczonych przedszkolaków i nieco starszych kolegów z piaskownicy.  Owszem, jako pracownik organizacji pozarządowej, wolontariuszka krakowskich instytucji, świadoma mieszkanka Tarnowa i regularny podatnik, chętnie bym potańczyła, ale w trochę  innej kategorii wiekowej, przyjmując bardziej odważne figury, nie trzymając się sztywnej ramy myślenia „o tym, no, jak to się nazywa”? W o l o n t a r i a c i e.



W malinowym chruśniaku

Author: admin
08 16th, 2011

Na malinowe smutki przygotowuje sobie całą michę (porcelanową, rodową, ostatni raz używaną kilkadziesiąt lat temu, bo czemu nie?) deseru. Jeszcze lepiej wygląda w szklanej misie, ale u mnie hitem rodowym jest niestety porcelana.

Składniki: 2 opakowania małych bezów lub kilka większych, pół kilo malinek z Burka, Kleparza, od pyzatej rumianej Babki, mały jogurt naturalny, 3 łyżki konfitury z malin

I teraz tak, mniiiiam! ułóż w misie/wazie owoce, na przemian z połamanymi bezami, polej jogurtem, dodaj konfitury.  Koniecznie jedz dużą łychą. Jeśli w kilka osób to koniecznie z jednej miski. Smacznego!




Visos Lietuvos radijo stotys internete, radijas