Desert on my mind

June 9th, 2010

Gobi, Mongolia. Krok po kroku w jej strone.

“Jest niczym okno pozwalajace dostrzec najbardziej oddalona przyszlosc, za ktorym rozciaga sie widok na pustynie w samym czlowieku. Byc moze wynikalo to z faktu, ze sie postarzalem, ale na obrzezach mojej wewnetrznej pustyni budzilo sie juz przeczucie wyludnionego swiata. Do tego dochodzil strach przed wewnetrznym opustoszeniem. Pustynia stanowi przedsmak rozkladu, faze przejsciowa do ojczyzny nicosci.

Pustynia to kamien, ktory erodowal gory, ktore przez miliony lat skruszaly do skalnych ulomkow i ziaren piasku. W swojej substancji pustynie to zwalone gorskie lancuchy, rownie wyniosle, jak i one.  Czyste niczym gory, oczyszczaja dusze czlowieka, ucza pokory i nieustannie zmuszaja do zadumy. Nad pustka w nas samych? Nie tylko Mojzesz, Chrystus czy Mahomet – znalezli na pustyni inspiracje. Wielu udawalo sie na nia, zeby medytowac, tam bowiem nic czlowieka nie rozprasza. Tam, gdziekolwiek sie obrocisz, widzi sie ten sam obraz i slyszy ten sam dzwiek wiatr gwizdzacy w ziarenkach piasku. Tam j est spokoj. A przeciez ta przestrzen oddycha, mowi, promieniuje. Nasza ograniczonosc i kruchosc staja naprzeciwko nieskonczonosci i wiecznosci. Z poczatku czlowiek zastyga porazony nieobecnoscia jakichkolwiek podniet, potem – calkowita pustka. Na koniec odkrywa pustynie w sobie samym. ”

z: Gobi. Pustynia we mnie. Reinhold Messner, Wydawnictwo Dolnoslaskie

„Żegnaj rozumie, żegnaj, żegnaj…”.

April 17th, 2010

Do Konii dotarlismy wraz ze wschodem slonca. Kierowca polciezarowki, ktora jechalismy zafundowal nam piekny wiraz na poboczu i oto w tumanach kurzu ukazalo nam sie miasto Mevlany.

Konya polozona jest na srodku rozleglego, plaskiego jak stol  stepu anatolijskiego. W oddali pietrza sie  gory Taurus oddzielajace  Wyzyne Anatolijska od Wybrzeza Srodziemnomorskiego.  Klimat jest niezwykle surowy – upalne lata, mrozne i surowe zimy. Kiedy my docieramy do miasta mroz barwi nam koncowki palcow na fioletowo, policzki na mocno czerwony,  oddech zabiera spektakl kolorow na dachach starego miasta: zloto tu, dostojnie, pieknie.. i spokojnie.

To miejsce do ktorego podazaja pielgrzymi z calego swiata. Przyciaga ich nie tylko pukiel wlosow proroka Mahometa ale przede wszystkim niezwykla postac Mevlany, ktorego grob znajduje sie w Mevlevi Tekkesi – XIII-wiecznym zespole klasztornym derwiszów tańczących. Przed dostojnym miejscem obiecalam trzy razy poklonic sie sercem w intencji milosci Ahmeda do Penar. Poklonic sie..sercem? No tak! “Zegnaj rozumie, zegnaj” – odrzucenie racjonalnego myslenia podczas ceremoni zjednoczenia sie z Bogiem jest jednym z elementarnych zalozen.

Mevlana tu, Mevlana tam, koszulke z Rumim? A moze dywan? Welcome turists! Please come, eat Mevlana’s kebeb? Kebeb no? Maybe Mevlana’s kofte? No, no, no.

Kilka godzin pozniej siedzimy na stadionie koszykowki zaaranzowanym na Centrum Kultury, w ktorym co sobota odbywa sie pokaz tance derwiszy. Jestesmy jedynymi turystami w calym budynku. Pozostali to pielgrzymi i miejscowi, ktorzy przychodza tu co tydzien. Miejsce zajelismy obok tureckiej rodziny, ktora po kilku minutach traktuje nas jak swoich: na kolanach laduje mi jeden z dzieciakow, Edvardas strzela zdjecia babci z wnukami, do otwartch dloni wsypuja nam z plastikowych woreczkow mocno zasolony popcorn. Szacunek derwiszom czy babci dziadkom siedzacym obok? Wystep wirujacych derwiszy ogladamy przezuwajac popcorn.

Seven advice of Mevlana/ Mevlana’nin yedi ogudu

In generosity and helping others – be like a river.

In compassion and grace be like sun.

In concealing other’s fault – be like a night.

In anger and fury – be like dead.

In modesty and humility – be like an earth.

In tolerance – be like a sea.

Either exist as you are or be as you look.

W ktora strone?

January 31st, 2010

I tak: Mongolia? Tak!  (bo pustynia Gobi)

Syberia? Tak! Bo trzeba odnalezc korzenie Szamanki Hanki.

Indie? Tak! bo vipassana i tanczenie na boso.

Kazachstan? Tak! bo wszystkie -stany pociagaja mnie nad wyraz!

Kenia? Tak.

Kuba? Tak, bo czemu nie??

Tureckie wystupcie-nastupcie

January 21st, 2010

Powrot albo Droga do.

January 18th, 2010

Z ulicy

December 27th, 2009

Krotka historia Niny

December 25th, 2009

Bardzo dawno temu, a dokladnie 13, jako dziecie niezbyt wciaz swiadome, przystapilam do sakramentu bierzmowania. A wiadomo, ze jesli bierzmowanie, to i imie do wybrania. Przygotowania obejmowaly  wertowanie ksiag z imionami swietych podczas dlugich przerw, dyskusje i dylematy. Dla mnie dylemat ten stanowil o mojej tozsamosci, gdyz patrzac wstecz kolejnych lat 13 dowiadujemy sie ze Katarzyna to jedyne imie, jakie zostalo wpisane w moj akt urodzenia. Powod? Cialo rodzicielskie po moich narodzinach uznalo, ze imie Katarzyna jest na tyle wyraziste i o zgrozo, po prostu na tyle dlugie, ze nie nalezy  mi sie drugie.  Jako ze prawie kazde dziecko w Polsce posiada drugie imie, okupilam cierpieniem moj brak. Zatem moment bierzmowania mial byc wrecz rytualny. Oto teraz: mam naprawic blad rodzicow nadac imie, ktore poniekad ma stanowic o mojej tozsamosci. Po wielu przerwach spedzonych w zaciszu biblioteki szkolnej znalazlam – na imie bedzie mi NINA! Waleczna babka, gdzies tam z tajemniczego Kaukazu ( gdzie to jest nie wie nikt ), co dodatkowo podkresla nietuzinkowosc jej historii. Bingo!

I przyszedl ten moment: Accipe Signaculum doni Spiritui Sanct. W zaciasnych martensach siostry ( bo to przeciez uroczysta chwila), w podnioslej atmosferze, uklekla. Przyszedl biskup i do niej i zapytal siostre o imie, ta powiedziala : Nina, a on po chwili odpowiedzial glosem skrzekliwym, nieprzyjemnym dla ucha Katarzyny: Jaaaak? Niiiina? Nie ma takiej swietej! I unioslo sie gniewem serce Katarzyny, jak to nie ma! I spojrzala na biskupa i powiedziala ze przeciez znalazla to imie w spisie swietych. Niezadowolony, niedowierzajcy, imie nadal. W za malych martensach, obcierajacych piety do krwi, Katarzyna gubiac po drodze siostre w tlumie, pobiegla do domu na skrzydlach radosci. Pardon, Katarzyna Nina do domu pobiegla.

I teraz po tylu latach stanelem twarza w twarz z “moja” swieta. W Kakheti Bodbe Monastir , do ktorego zagladnelismy calkowicie przypadkowo. Pomiedzy  muzeum archeologicznym a spelunka z jedzeniem gruzinskim.

Swieta Nina to patronka Gruzji.

Według tradycji prawosławnej święta Nino była krewną patriarchy jerozolimskiego Juwenaliusza. Od dzieciństwa głęboko pokochała Chrystusa. Gdy jej ojciec odszedł, by żyć na pustyni, a matka została diakonisą, świętą oddano na wychowanie bogobojnej staruszce, która często opowiadała jej o dalekiej Iwerii (Gruzji). Pewnego razu Nina miała widzenie. Objawiła się jej Matka Boza, która błogosławiła jej, by wziąwszy krzyż udała się do Iwerii i głosiła tam naukę Chrystusową. W 319 r. Nino dotarła do Gruzji. Miejscowa ludność była bardzo przejęta jej dobrocią i pobożnością. Ogromne wrażenie wzbudzała też jej moc uzdrawiania ludzi w imię Chrystusa. Tę zdolność wykazała m.in. uleczając królową Gruzji. Także król, który zgubił się na polowaniu, odnalazł drogę po wezwaniu na pomoc Chrystusa. Chrześcijanami zostali cesarzowa Nana oraz cesarz Mirian, który wysłał do cesarza Konstantyna posłów, prosząc go o przysłanie do Gruzji kapłanów. W 324 r. chrześcijaństwo ostatecznie stało się tam religią państwową.

W ikonografii Kościołów wschodnich przedstawiana jest jako szczupła, jasnowłosa kobieta, ubrana w jasne (najczęściej białe) szaty. Na głowie ma chustkę. W prawej dłoni trzyma krzyż, który na niektórych wyobrażeniach jest dość duży, a w lewej zwinięty lub rozwinięty zwój pisma.

Poklonilam sie mojej swietej. Tak, wierze w cuda. Ja, Katarzyna Nina. A Gruzja moim drugim domem.

Accipe Signaculum doni Spiritui Sancti

Muzyka turecka

December 17th, 2009

Track 05 ayna

kurtlar vadisi – pusu gerilim 2

5 nad ranem

December 17th, 2009

Adhan (arab. أذان adhan) – wezwanie wyznawców islamu do modlitwy (salat), która należy do obowiązków każdego muzułmanina. Adhan został przyjęty przez twórcę i proroka Mahometa ok. roku 624. Wygłaszany jest z minaretu przez muezina, który pięć razy w ciągu dnia wzywa do modlitwy. Wypowiadanie i deklamacja adhan składa się z 7 formuł:

Allahu akbar

Aszhadu anna la illah illa’llahu

Aszhadu anna Muhammadan rasul Allah

Hajja ‘ala’s-salat

Hajja ‘ala’-l-falah

Allahu akbar

La illaha illa’llah

(tlum. Allah jest wielki. Wyznaje, ze nie ma Boga procz Allah. Wyznaje ze Mahomet jest jego wyslannikiem. Przychodzcie na modlitwe. Przychodzcie ku zbawieniu. Allah jest wielki. Nie ma Boga procz Allaha.

Mieszkamy 20 metrow od meczetu, ktorego minaret wystrzeliwuje w niebo na wysokosci naszych okien.  Adhan robi na mnie niesamowite wrazenie za kazdym razem. Szczegolnie o 5.30 rano.

Instrukcja obslugi sluchania nagrania:

5:30 wyjsc na see-sea balkon. Zwrocic sie w strone morza. Dostrzec lodki rybackie w oddali. Uslyszec ptaki akompaniujace muezzinowi. Wziac gleboki oddech. Poddac sie fali niesamowitego szczescia, ze sie zyje.

azan

Dziewczyny i chlopaki c.d. Tym razem secret love.

December 16th, 2009

Alliego i jego gang poznalam w studenckiej stolowce. Alli – bardzo charakterystyczny ze wzgledu na nietypowa fryzure oraz ekstrawagancki ubior, od razu zwraca na siebie uwage. Co wiecej – wokol Alliego zawsze kreci sie tlumek wielbicieli, rekrutujacy sie z tak samo wygladajacych Rize’ nskich studentow.


<Hi, how are you?> uslyszalam pewengo dnia jedzac doner na stolowce.  < I m fine> rzucialam, odwracajac sie w strone potencjalnego rozmowcy – a tam – pusto, bo Ali ma z metr piedziesiat w swoich adidasach na platformie. Opuscilam wzrok troche nizej niz standard i oczom moim ukazal sie chlopiec w welnianej czapie, satynowej koszuli, marmurkowych dzinsach, adidasach na platformie, calosc uwienczona szalikiem tutejszej druzyny futbolowej. <Can I join you?> Alli siada, za nim lokuje sie jego swita. <How old are you?> Alli wali, jak dla mnie z grubej rury. Po tym jak odpowiadam, ze 25,  nastepuje  cisza, Alli mierzy mnie wzrokiem i po chwili odpowiada: <You are old but I like you> I tak oto rozpoczela sie nasza przyjazn.


Ostatnio Alli zniknal mi z pola widzenia na bardzo dlugi czas, co robil? Nie mam pojecia, wspominal o didzejowaniu w Stambule, kiedy indziej o kursie na aptekarza.  Az nadszedl moment kolejnego niespodziewanego spotkania, oczywiscie w kantynie. <Hi Kasjia, masz czas?> I tak zostalam Shakira. Ali i jego gang porwal mnie na lekcje angielskiego, na ktorej mieli zaprezentowac przedstawienie, w ktorym wykorzystaja wczesniej nauczonych sentencji. W drodze do klasy wytlumaczyli mi koncept przedstawienia: Ali(angielski na poziomie komunikatywnym), to Ricardo – znany futboler, ja – Shakira, jego darling, Momet i Okan – fani Ricardo (rola chlopakow ograniczona byla do wykrzykiwania imienia Ricardo, coz, ich angielski ubogi jest), Mustafa – fotograf, ochroniarz ( ani slowa po angielsku), Sewet – dziennikarz( czyta z kartki). W jednym zdaniu – Ricardo udziela krotkiego wywiadu na lotnisku, po czym Shakira (ja – czyli ta co potrafi mowic po angielsku) opowiada o fascynacji futbolem, swoim darling i czyms tam jeszcze, mam sobie wymyslic, bo to przeciez egzamin, a chlopaki z angielskim na bakier. I poszlo! wchodzimy do klasy, bawilam sie przednio, w szczegolnosci dlatego ze nasze show zamienilo sie w tanczenie horona pod tablica i ogolnym rozgardiaszem. Bylo wspaniale do momentu, gdy Mustafa nie chwycil za gitare i spiewajac sentymentalna turecka piesn ( jak sie pozniej dowiedzialam ku czci ofiar wojny) uronil pierwsza lze, druga, trzecia, ktora zamienila sie w dramatyczne lkanie. Tego bylo juz za duzo dla prowadzacej zajecia, wyrzucila nas za drzwi, wykrzykujac, ze jesli Mustafa chce znowu szlochac, to niech robi to po zajeciach.


<But why, why, why> Mustafe rozdziera ten wewnetrzny smutek? Na moje pytania chlopcy wymownie milkna, zamyslaja sie, odwracaja glowe, by ukryc lzy. Tylko Alli ma odwage mi odpowiedziec: < It is LOVE> Okazuje sie, ze Mustafa kocha jedna z dziewczyn z grupy, ale coz ona, nieswiadoma uczucia Mustafy, pokochala innego. Trzy dni temu Mustafa dowiedzial sie, ze jego potajemnie-pokochana kocha innego. Ach! tragedia! Mustafa od trzech dni zanosi sie placzem w miejscach publicznych i wyspiewuje sentymentalne piosenki przy akompaniamencie swojej niedostrojonej gitary.


Gdyby tylko to dziewcze wiedzialo, jak Mustafa cierpi! Gdyby tylko wiedziala dlaczego! Problem w tym, ze ona nie wie! Alli tlumaczy mi, ze to secret love i wszystkie tureckie chlopaki tak kochaja. Po powrocie do klasy, Alli zwierza mi sie, ze on tez ma swoje secret love, ale jego darling ma chlopaka. Dla niego to nie problem, bo on poczeka az darling i chlopak sie rozejda i wtedy on wkroczy do akcji.  <Ale Alli, co jesli sie nie rozejda?> <Bede cierpial>

I tak oto przyjazn z Allim pomogla mi zrozumiec mechanizm milosci w Turcji.


P.S. Znajomy Niemiec mieszkajacy w Ankarze z Turkami opowiedzial mi o dziwnej tendencji wsrod jego wspollokatorow. Otoz chlopcy (24-26 lat), gdy tak pokochaja sekretnie ( oczywiscie bez wzajemnosci, czesto nawet bez bezposredniegopoznania obiektu westchnien) swoje cierpienie koja gra na instrumentach. Jeden z nich zakupil skrzypce, drugi – klarnet. Wydawalo mi sie to smieszne, dopoki nie zobaczylam szlochajacego Mustafy z gitara.Taka  secret Love, no, to naprawde potrafi byc  okrutna.

P.S2. Mustafa ma 23 lata i wasy.


Moje kochanie – sevgilim
Miłość – sevmek
Lubię cię, podobasz mi się – senden hoşlanyorum
Chcę ciebie – seni istiyorum
Chcę cię pocałować – seni öpmek istiyorum
Mój kwiatku – çiçegim
Chcę cię przytulić – sarlmak istiyorum
Jestes bardzo piekna/y – cok guzelsin
yaksin = jesteś przystojny
sen benm dunyamsn = jestes moim światem
sen benim herseyimsin – jesteś dla mnie wszystkim
btanem – moja jedyna/ mój jedyny
canm – moja duszyczko
sana dokunmakyorum = chcę cię dotknąć
harikasin – jesteś wspaniała/y
cok tatlisin = cok sekersin – jesteś bardzo słodka/i
cok guzel gorunuyorsun – bardzo pieknie wygladasz
seninle olmak istiyorum – chcę być blisko ciebie
sen benim meleimsim – jesteś moim aniołem
sen hep sevecegim – zawsze będę cie kochać
keske yaninda olsam = gdybym tylko był/a blisko ciebie